(Don't) Speak English (13). Lekcja pierwsza

Zapraszam do czytania wszystkich, niezależnie od stopnia znajomości angielskiego. Taka lekcja nigdy się nie odbywa, a jeżeli już, to dopiero na filologii angielskiej - wtedy pewnie jest za późno. Może i słusznie, bo przyjemnie jest wyjść po pierwszej lekcji, myśląc sobie...

"Już mogę powiedzieć: Dzień dobry, do widzenia, jak się masz, itd. Nie jest ten język taki trudny."

Mimo to, może warto byłoby wiedzieć od początku o podstawowej różnicy między polskim a angielskim.

Zanim do tej różnicy dojdę, trochę o akcencie. Akcent wyrazowy to udzielenie jednej sylabie w słowie większej siły głosu. I tu w obu językach jest już inaczej:

  • Język polski: akcent wyrazowy jest stały - zwykle na przedostatniej sylabie słowa (paroksytoniczny).
  • Język angielski: akcent jest ruchomy, dynamiczny.

Oto przykład:

PHOto - phoTOgrapher - photoGRAphic (dużymi literami podaję sylaby akcentowane). Bez sprawdzenia wymowy w słowniku nie domyślilibyśmy się tego. Identycznie pisane słowa mogą też mieć różny akcent (i znaczenie): PREsent - obecny, prezent, preSENT - przedstawić.

Uczniowie sobie to prędzej czy później uświadamiają i chyba sobie z tym dają radę. Problem zaczyna się wtedy, gdy chcemy porozumiewać się sekwencjami dłuższymi niż pojedyncze słowa - czyli 99% komunikacji międzyludzkiej. Tu szkoła zawodzi, bo ćwiczą do upadłego pary: sit- seat, a jak często jest to potrzebne w "normalnej" rozmowie?

Ale dowiecie się tego ode mnie.

Podstawową różnicą między polskim a angielskim jest:

  • Polski to język NIEPROZODYCZNY. Polish is a syllable timed language.
  • Angielski to język PROZODYCZNY. English is a stress timed language. (stress to akcent wyrazowy, choć dla niektórych pewnie prawdziwe jest stwierdzenie, że angielski to język stresujący).

Oczywiście jestem Wam winna wyjaśnienie. Prozodia to dział fonetyki, który zajmuje się cechami ponadsegmentalnymi języka - nie jedną sylabą czy słowem, ale ciągiem sylab. W polskim odmierzamy sobie rytm zdań przez odstępy między sylabami. Sylaby nieakcentowane są mniej więcej tej samej długości, co akcentowane.

W angielskim jest całkiem inaczej.

Rytm zdania jest związany z sylabami akcentowanymi, które są wymawiane w przesadny (dla Polaka), dramatyczny sposób. Natomiast sylaby nieakcentowane są redukowane i wymawiane słabo.

Jeżeli jeszcze sobie poczytamy na ten temat na angielskich stronach językowych, to dowiemy się, że te dwa języki są na przeciwnych końcach spektrum. Czyli mamy z górki.

Aby sobie pomóc z wymową, można zastosować podział słownictwa na:

  • CONTENT words: słowa niosące znaczenie (rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki) - zawsze akcentowane;
  • FUNCTION words: słowa funkcyjne (łączniki, czasowniki pomocnicze i modalne, końcówki morfologiczne)- mają one formy mocne i słabe. Te ostatnie są częstsze.

Oto żart z gatunku "Essex girls" (odpowiednik żartu o blondynkach).

Pielęgniarka do młodej dziewczyny po wypadku: Where are you bleeding from?
Sharon (w stereotypie źle ufarbowana blondynka w białych szpilkach, głośna i wulgarna): I'm from bleeding Romford.

Pielęgniarka pyta się, skąd dokładnie dziewczyna krwawi. Sharon interpretuje to jako: "Skąd cholera jesteś?" (bleeding użyte jako łagodne przekleństwo) i odpowiada: Z cholernego Romford.

Fonetycznie interesuje nas tu słówko "from". W tradycyjnym nauczaniu angielskiego byłoby powiedziane, że to się wymawia FROM i koniec. Na szczęście czasy się zmieniają i mamy oto internetowy słownik wymowy , gdzie po wpisaniu "from" usłyszymy dwie wersje: "pełną" akcentowaną FROM i nieakcentowaną "frəm" London, co odpowiada naszemu przykładowi w żarcie: frəm Romford.

Tutaj upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu (I'll kill two birds with one stone), odpowiadając równocześnie na dwa pytania czytelników z poprzedniego odcinka: 

  1. Prośba o polecenie czegoś na temat fonetyki - gorąco polecam ten słownik, bo bierze pod uwagę formy zredukowane słów (contractions), słowa, które mają więcej niż jedną uznaną wymowę (a takich jest więcej, niż myślicie) i - a to absolutna rzadkość w słowniku - frazy (więcej niż jedno słowo). Wada tego słownika (a któż jest bez wad) - nie zawsze tłumaczy na polski. Ale do sprawdzenia wymowy - znakomity.
  2. Do czytelnika, który twierdzi, że "you" to zawsze "you": no ale ten słownik nie nazywa się "How do you say", ale "Howjsay", czyli "you" zamieniło się nam w "dż" lub całkiem zniknęło?!

Tu muszę kończyć, ale może ktoś z Was wie, co się stało z "you"?